"Ostre przedmioty" - recenzja 1 sezonu

"Ostre przedmioty" - recenzja 1 sezonu

Serial na spokojne wieczory? Zdecydowanie tak: jeśli chcecie poczuć coś więcej, niż tylko dreszcz emocji wywołany dobrym kryminałem.

To właśnie ten serial naprawdę przekonał mnie do seriali HBO. Co prawda fabuła jest prosta: młoda, ambitna dziennikarka, Camille, wraca do swojej rodzinnej miejscowości, by napisać artykuł o zaginięciu dwóch dziewczynek. Wrócenie do miejscowości, gdzie każdy każdego zna i ocenia to jednak zbyt wiele – wracają wspomnienia i emocje. Okazuje się, że tych pozytywnych nie ma zbyt wielu. Niech Was tylko nie zwiedzie zwiastun. Serial to zdecydowanie więcej niż to, co tutaj zobaczycie.

Narastająca ciekawość

Chyba tylko tak to mogę opisać. Każdy odcinek sprawia, że chcę zobaczyć i wiedzieć jeszcze więcej. Mimochodem dowiadujemy się o traumie bohaterki. Przy mniej uważnym oglądaniu może to umknąć, warto więc poświęcić mu więcej uwagi. Może wtedy kogoś nie zaskoczy aż tak koniec. Bo to muszę przyznać: ostatni odcinek zwalił mnie z nóg. W połowie uświadomiłam sobie, że chyba oglądałam coś zupełnie innego. A ostatnie minuty? Jeszcze zupełnie inna historia. I to właśnie w tym serialu pokochałam. Nieprzewidywalność, naturalne postaci. Trzeba przyznać, że Amy Adams doskonale poradziła sobie z rolą. Przywykłam do jej weselszych ról, jednak ta naprawdę zaskakuje.

Pierwszy odcinek zapowiada przed nami długą drogę przez oklepany kryminał. Takich oglądałam już wiele i naprawdę długo mi zajęło powrócenie do dalszego oglądania. Wszystko jednak sprowadza się w końcu do dramatu psychologicznego. Jak czuć się bezpiecznie w świecie, w którym największym niebezpieczeństwem okazuje się najukochańsza osoba?


(fot. HBO GO)

Wind Gap – miasteczko z horroru

Tylko tak można nazwać sytuację, w której młode dziewczyny są mordowane i wystawiane na poniżenie. Nikt  nie czuje się bezpiecznie – w mieście, gdzie każdy zna każdego, ciężko zachować spokój. Serial naprawdę powala na kolana. Pokazuje tak różne reakcje, emocje, osobowości. Każda postać jest całkowicie oddzielna: nie znajdziemy dwóch takich samych. Nic tutaj nie jest robione na jedno kopyto. Trochę bardziej po macoszemu potraktowano tutaj postaci męskie: nie poświęca się im zbyt wiele uwagi. Główne skrzypce grają tutaj zdecydowanie kobiety. To one dyktują, jak mają się potoczyć sprawy. Miasteczko, jak to miasteczko takiej wielkości. Wiele na pokaz, mniej dla samego siebie. Tak naprawdę wszystko wydaje się tutaj zupełnie normalne, spokojne. Tylko kim do cholery jest kobieta w bieli?

Nie wszystko jest takie idealne

Pisałam wcześniej o tym, jak dowiadujemy się o traumie głównej bohaterki. Wszystko dzięki połączeniu obecnych wydarzeń i flashbacków. Tych drugich, jak dla mnie jest zdecydowanie za dużo. Nie wnoszą aż tak dużo do fabuły, a jednak wytrącają trochę z równowagi i odwracają naszą uwagę. Chociaż z biegiem czasu zastanawiam się czy to nie był celowy zabieg. Rozpraszając się, nie przewidziałam zakończenia, które wbiło mnie w krzesło. Domek dla lalek młodszej siostry Camille do końca mnie zachwycał.


(fot. HBO GO)

Kiedy Słońce zabija - recenzja serialu "Kierunek: noc" Kiedy Słońce zabija - recenzja...

Serial "Kierunek: noc" to dobra propozycja na wolne wieczory...

Liebe zum Vaterland | Charité na wojnie Liebe zum Vaterland | Charité...

Serial szczególnie poruszający, który nakręcono w celu przed...

Komentarze

Powiązane

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się i otrzymuj jako pierwszy informacje o promocjach i nowościach!